Obietnica
, Posted in: Uncategorized, Author: admin (December 5, 2011)
Żeby dobrze zrozumieć proroków i niektóre Listy Św. Pawła musimy pamiętać, że Żyd i Izraelita nie zawsze w Biblii są synonimami. Często są terminy bardzo wyraźnie rozróżniane.
Zjednoczone Królestwo Dawidowe, po śmierci Salomona, w 931 roku przed Chrystusem, rozpadło się na Judę i Izrael. Jerozolima ze Świątynią i pokolenia Judy i Beniamina, które było zbyt małe i słabe by się przyłączyć do buntowników, pozostały na południu, a dziesięć zbuntowanych pokoleń utworzyło inne królestwo, ze stolicą w Samarii.
Często słyszymy o “judaizmie rabinistycznym” jako o religii dzisiejszych Żydów, która powstała po zburzeniu Świątyni Jerozolimskiej. Zapominamy jednak, że w historii Narodu Wybranego było znacznie więcej okresów czasu, gdy Świątyni nie było, niż okresów, gdy była. Zanim Świątynia powstała, zbudowana przez Salomona jedyne co Izraelici mieli, to Arka Przymierza, ale i tą, bywało, tracili. A gdy Świątyni nie było, gdy Naród Wybrany, podbity, upokorzony i wygnany tułał się po asyryjskich i babilońskich ziemiach, to było niemożliwe wypełnianie wszystkich nakazów i prawa wynikających z Tory.
Po rozpadzie Królestwa Dawidowego Izrael nie mając dostępu do Jerozolimy wybudował świątynie w Betel na południu i w Dan na północy. Jednak kult, jaki się tam rozwinął, stał się wkrótce pogański. Co gorsze, w roku 722 Asyria podbiła Izrael, przesiedlając część ludności i sprowadzając w ich miejsce inne narody. Po paru wiekach tereny te zamieszkał nowy naród, Samarytanie, którzy choć byli potomkami Jakuba, zatracili świadomość przynależności do konkretnych pokoleń Izraela. Musimy bowiem pamiętać, że choć pamięć po przodkach, genologie były niezmiernie ważne dla Izraelitan, to ich historia była tak burzliwa, że w końcu, poza pokoleniem Judy, zatracono tę wiedzę.
Obietnica Boga mówiąca Izajaszowi, że “to zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi” była w czasach Jezusa zupełnie nierealna i niezrozumiała. Wtedy nie było już praktycznie żadnych “ocalałych z Izraela”. A jednak proroctwo to się wypełniło. Nie w taki sposób jak to musieli rozumieć Żydzi, czyli nie poprzez rekonstrukcję zaginionych pokoleń, ale przez Kościół.
Jezus powołując dwunastu apostołów tworzy nowy Naród Wybrany. To my jesteśmy Izraelem. To w nas, albo raczej, konkretnie, w czasach Jezusa w Samarytanach i Asyryjczykach i innych narodach odnaleziono zaginione pokolenia. Jednak tylko symbolicznie, ogólnie, a nie konkretnie odtwarzając dawno zaginione rodowody i genealogie.
Błąd jaki dziś popełniają amerykańscy ewangelicy bezkrytycznie i bezwarunkowo popierając pro izraelską politykę USA polega na niezrozumieniu tego faktu. I niech się nikt nie łudzi: To nie amerykańscy Żydzi są tu motorem takiej polityki. Ci są tak nieliczni, tak skłóceni i tak zlaicyzowani, że z politycznego punktu widzenia nie odgrywają żadnej roli. I tak wiadomo na kogo zagłosują, więc nikt o ich względy nie zabiega. To nie oni decydują o wygranej w wyborach. Lecz w USA jest 80 milionów obywateli uznających się za “Evangelical Christians”, ewangelików, wierzących, że bez odbudowy Świątyni w Jerozolimie Jezus nie może powrócić na ziemię. I oni są siłą z którą musi się tu liczyć każdy polityk.