wywiązała się dość ciekawa wymiana zdań między mną i Derajashem. Dyskusja nasza nie bardzo doprowadziła do jakichkolwiek konkluzji, bo mam wrażenie, że my ciągle się różnimy w samej istocie zrozumienia terminu “Izrael” w odniesieniu do Nowego Przymierza i tego, jak jest on używany przez św. Pawła.
Ale jeżeli ktoś nie może rozumieć nauczyciela, czy wykładowcy, to niemal zawsze jest to wina tegoż wykładowcy. Jeżeli to, co chciałem przekazać jest nieczytelne, to znaczy, że wyraziłem się albo niezbyt jasno, albo to, co powiedziałem nie ma wielkiego sensu. Ponieważ jednak zwykle uważam, że mówię z sensem, to pozostaje mi jedynie uznać, że mówię niejasno i postarać się poprawić.
Dzisiaj rano byłem na Mszy i akurat były czytania “na temat”. Pierwsze z Listu do Hebrajczyków:
Teraz arcykapłan nasz otrzymał w udziale o tyle wznioślejszą służbę, o ile stał się pośrednikiem lepszego przymierza, które oparte zostało na lepszych obietnicach. Gdyby bowiem owo pierwsze było bez nagany, to nie szukano by miejsca na drugie /przymierze/. Albowiem ganiąc ich, zapowiada: Oto nadchodzą dni, mówi Pan, a zawrę z domem Izraela i z domem Judy przymierze nowe. Nie takie jednak przymierze, jakie zawarłem z ich ojcami, w dniu, gdym ich wziął za rękę, by wyprowadzić ich z ziemi egipskiej. Ponieważ oni nie wytrwali w moim przymierzu, przeto i Ja przestałem dbać o nich, mówi Pan. Takie jest przymierze, które zawrę z domem Izraela w owych dniach, mówi Pan. Dam prawo moje w ich myśli, a na sercach ich wypiszę je, i będę im Bogiem, a oni będą Mi ludem. I nikt nie będzie uczył swojego rodaka ani nikt swego brata, mówiąc: Poznaj Pana! Bo wszyscy Mnie poznają, od małego aż do wielkiego. Ponieważ ulituję się nad ich nieprawością i nie wspomnę więcej na ich grzechy. Ponieważ zaś mówi o nowym, pierwsze uznał za przestarzałe; a to, co się przedawnia i starzeje, bliskie jest zniszczenia. (Hbr 8,6-13)
Bardzo ciekawe, bo autor znowu tu rozróżnia “dom Izraela” i “dom Judy”. To oczywiście, od wersetu 8 do 12, jest jeden długi cytat z Księgi Jeremiasza:
Oto nadchodzą dni – wyrocznia Pana – kiedy zawrę z domem Izraela i z domem judzkim nowe przymierze. Nie jak przymierze, które zawarłem z ich przodkami, kiedy ująłem ich za rękę, by wyprowadzić z ziemi egipskiej. To moje przymierze złamali, mimo że byłem ich Władcą – wyrocznia Pana. Lecz takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach – wyrocznia Pana: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi narodem. I nie będą się musieli wzajemnie pouczać jeden mówiąc do drugiego: Poznajcie Pana! Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie – wyrocznia Pana, ponieważ odpuszczę im występki, a o grzechach ich nie będę już wspominał. (Jr 31, 31-34)
Teksty w Tysiąclatce się nieznacznie różnią, bo są tłumaczeniami z języków oryginalnych. W Liście do Hebrajczyków jest dosłowny cytat z Septuaginty, słowo w słowo. Tylko że o ile w czasach proroka Izajasza proroctwo miało sens, to w czasach Jezusa już było. pozornie, zupełnie niezrozumiałe.
Czasy aktywnej działalności proroka Izajasza to lata 739-701 przed Chrystusem. Rozbicie Izraela na dwa królestwa trwa już dwa wieki, a w czasach jemu współczesnych Samaria, czyli 10 pokoleń Izraela które się odłączyły od Judy, traci niepodległość, a ludność jej zostaje przymusowo wysiedlona.
Prorok w tych trudnych, tragicznych czasach dla Narodu Wybranego zapowiada coś optymistycznego, dającego nadzieję. Mówi o Nowym Przymierzu. Izraelici wiedzieli doskonale o przymierzach, jakie w historii świata Bóg zawierał kolejno z Adamem, Noem, Abrahamem, Mojżeszem i Dawidem. Zaledwie dwa pokolenia po Dawidzie ich potężne królestwo dzieli się, a dwa wieki później jego większa część przestaje istnieć, jak się okazało, na zawsze. Co zatem z proroctwem? Niespełnione?